|
Znikam z bloga
bo... bo tak.
Będę TU.
zapiski-optymistki 2010-03-09 00:24:24
skomentuj (1)
No to zaczynamy nowy tydzień
Antoś w przedszkolu (ciekawe jak długo)
Ja w pracy (bez szefowej - czyli ŹLE)
Byle do piątku :)
zapiski-optymistki 2010-03-08 09:57:01
skomentuj (3)
:((((((((((
Ile dni Antoś był w przedszkolu? Dwa i pół. Od dziś znowu chorujemy. Zapalenie ucha tym razem i wolne od przedszkola do końca tygodnia.
Wypadałoby chociaż jutro zostać w domu. A mnie aż rwie do pracy...
zapiski-optymistki 2010-03-03 15:50:54
skomentuj (4)
Jak było?
Ano zwyczajnie. Żadnych achów i ochów. Trochę nowych ludzi. Średnia serdeczność od starych znajomych.
Robota typowo biurowa, przerzucanie papierów, raporty, zestawienia, itp itd. Czas szybko mija. W 4 godziny nie da się za wiele zrobić.
Antoś w przedszkolu jakoś tam się trzyma. Dzielny jest. Maciek z nianią.
Czyli co? Wszystko na razie OK? No chyba :)
zapiski-optymistki 2010-03-02 14:43:19
skomentuj (2)
Łomatko!
1 marca.
1 dzień pracy.
1 dzień Antosia w przedszkolu po 2tygodniowej przerwie.
Właśnie dostałam okres!!!!!!!!!! (!@!##@$$#^&**%^?!?!?!?)
Czuję się jak przed maturą!!!!
Aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa
:D:D
zapiski-optymistki 2010-03-01 07:07:59
skomentuj (3)
Został niespełna tydzień
i Optymistka wróci do pracy... I nic. Nic nie czuję w tej kwestii. Nie boje się, ale też jakoś specjalnie nie cieszę. Nie mam poczucia, że robię Chłopakom krzywdę, nie mam wątpliwości czy tam wracać czy nie. Po prostu wracam i już. Jedyne na co liczę to poprawa jakości czasu spędzanego z dziećmi i spadek poziomu zniechęcenia w tej kwestii.
Praca jak praca. Nigdy nie musiałam o nią walczyć, czekała na mnie od dawna. Potem firma szła mi na rekę z macierzyńskim i wychowawczym.Teraz wracam na stare stanowisko, ale być może czeka mnie awans w niedługiej przyszłości. I to na stanowisko kierownicze. Powinnam skakać z radości, co? Jednak nie. Bo do tej pory jakoś tam siebie nie widziałam. Ale co? Jak dają to nie wziąć? Nie spróbować? Najwyżej rzucę to wszystko jak będzie mi źle. A może się tam odnajdę? Tak jak odnalazłam się niedawno w roli, o której myślałam "nie ma mowy"?? Co mi tam. Wezmę byka za rogi i spróbuję go ujarzmić.
zapiski-optymistki 2010-02-23 21:18:02
skomentuj (7)
Jest niania.
Niania Ania.
Dziewczyna mniej więcej w moim wieku, mama dwóch córek. Jak na razie OK. Do końca lutego przychodzi, gdy ja jestem w domu. Od marca - ona przychodzi ja wychodzę.
I choć z jednej strony cieszę się, że kogoś znalazłam, to jakoś nie umiem pozbyć się nieznośnego uczucia, że to jednak będzie obcy człowiek w moim domu i z moimi dziećmi. Bo cóż ja się dowiem o niej przez te dwa tygodnie? I tak jestem pewna, że w moim towarzystwie ona zakłada pewną maskę, inaczej się zachowuje. Z każdym tak jest. To minie z czasem? A jak nie? Kamery mam montować? Śledzić na spacerach?
zapiski-optymistki 2010-02-17 16:20:21
skomentuj (8)
:)
zapiski-optymistki 2010-02-15 14:51:51
skomentuj (5)
~*~*~*~
"Kochać tak, jak się całuje chleb - na klęczkach i w świętym milczeniu.
Być tak, jak bywa Bóg, zawsze cały i jakby trochę w cieniu.
Dawać tak,
że już nic nie zostaje, a jest się bogatym po brzegi.
Żyć tak, że już
bardziej nie można"
zapiski-optymistki 2010-02-14 13:13:18
skomentuj (1)
Niania nr 2
to totalna porażka. Umówiłam się na 17 i kazałam dzwonić, gdyby nie umiała trafić, bo do nas wcale nie tak łatwo. O 17 przychodzi sms z pytaniem gdzie to ja własciwie mieszkam. Oddzwaniam więc, ale pani nie odbiera. Za chwilę znów sms, żeby do niej pisać bo głosnik ma zepsuty w telefonie. No to włąsciwie wiedziałam już wszytsko. Niania bez sprawnego telefonu - to nie niania. Gdy przedstawiłam stanowisko moje Menżowi, kazał mi nie skreślać kobiety za zepsuty telefon. Jednak okazało sie, że niewiele się pomyliłam w jej ocenie. Gdy pani wreszcie dotarła okazała się chodzącą popielniczką, a stan jej dłoni pozostawiał wiele do życzenia. I nie żebym się czepiała szczegółów, bo każdy może mieć brudne ręce przychodząc z podwórka. Jednak nie AŻ TAK BRUDNE, a jeśli już się zdarzy to pierwsze co robi to idzie do łazienki je umyć. Czyli niani nadal nie ma. A do marca coraz bliżej...
zapiski-optymistki 2010-02-09 22:49:07
skomentuj (3)
Z balu na bal...
Antoś łazi po domu i ciągle gada, że on to nic tylko ciągle z balu na bal. Nic tylko baluje.
Balów było aż dwa. W rolach głównych wystąpili:


oraz UWAGA...

Bawilismy się dobrze i nic więcej już chyba dodawać nie muszę :)
zapiski-optymistki 2010-02-07 23:06:08
skomentuj (3)
Łatwo przyszło, łatwo poszło
czyli Pani Ala się na nas wypięła. Nawet pisać mi się nie chce.
zapiski-optymistki 2010-02-04 12:05:47
skomentuj (5)
No to jest
Pani Ala. Trzy razy w tygodniu po 5 godzin. Dzieciaki od razu złapały z nią kontakt. W swobodnej rozmowie powiedziałyśmy obie czego oczekujemy. We czwartek kolejna wizyta "przystosowawacza" czyli jeszcze w mojej obecności. I pewnie będzie tak przez cały luty żeby chłopaki zdążyli przywyknąć.
Kurcze, niby wszystko na razie dobrze sie układa, a ja jakaś poddenerwowana chodzę strasznie. Drażliwa jestem jak ciężarna normalnie.
Na dodatek przypomniałam sobie, że w piątek i sobotę mamy bale przebierańców. Z czego na jednym my, rodzice, też musimy być przebrani. Szukam pomysłów, ale pewnie skończy sie na wypożyczalni. Zastanawiam się tylko, czy mają tam duże rozmiary...
zapiski-optymistki 2010-02-02 16:21:21
skomentuj (1)
Zmiany zmiany zmiany...
czyli Optymistka wraca do pracy. Od marca. Miało być od września i to własnie na wrzesień przygotowałam się już psychicznie. Tymczasem mam miesiąc by dostosować się do tej, nagłej bardzo zmiany. Jak jak ja - dzieciaki. Starszak znów będzie musiał dostosować się do przedszkola, bo chwilowo jeszcze choruje i zagości tam najwcześniej za tydzień. Dla Młodszego musimy znależć nianię na 3 dni w tygodniu. Jutro rozmowa z kandydatką. Mieszają mi się już w głowie pytania, które chcę jej zadać.
Całe szczęście wracam na pół etatu więc będę w miarę szybko w domu. Ale i tak boje się tych zmian.
***
I jeszcze ta pogoda. Chciałbym już wiosnę. Chorzy, nie wychodzimy z domu już za długo i niemal bije nam na głowy. Wszytskim. Bleeeee.
zapiski-optymistki 2010-02-01 15:28:19
skomentuj (2)
Dawno zdjęć nie było
to proszę.
Poranne, jeszcze nieco zaspane Skrzaty :)


I Starszak melancholijnie...


ps. mamy zapalenie oskrzeli :((
zapiski-optymistki 2010-01-27 15:21:03
skomentuj (5)
No to sobie wykrakałam....
Siedzimy w domu. Zkatarzeni. Zmęczeni. Wściekli. A z nosa jak się lało, tak się leje i końca nie widać. Najlepsze, że to nie Antoś przyniósł nam wirusa jak można by było się spodziewać. Przylazało toto z podwórka najpierw na Malucha, potem na Starszaka a teraz na Mnie. Najbardziej boję się, że ta przerwa nie za dobrze zrobi antosiowej adaptacji przedszkolnej. Pewnie od poniedziałku (oby!) będziemy przerabiać wszytsko do początku :/
zapiski-optymistki 2010-01-26 14:54:45
skomentuj (3)
Siła destrukcji jest wielka.
Nie kupujcie soków Łowicz. Bowiem, gdy będziecie relaksować się tam, gdzie król chodzi piechotą, soki te po cichutku wyjdą z szafek. Urosną im malutke rączki i nóżki, a żądza poznania kuchennego świata będzie wielka. Soki te podreptają na środek Waszej kuchni by potem zrobić wielkie BAAAAAAAAAAM! I wtedy biegiem zerwiecie się z miejsca spoczynku, a po wejściu do kuchni padniecie na zawał, gdy zobaczycie wielką czerwoną plamę. Sok Łowicz popełni samobójstwo w Waszej kuchni. A furia dosięgnie Was, gdy okaże się, że na środku podłogi w Waszej pięknej kuchni widnieje DZIURA...
Nie. Stanowczo nie kupujcie soków Łowicz.
zapiski-optymistki 2010-01-22 09:30:50
skomentuj (4)
Zadziwiona jestem
i to bardzo. Dziś już drugi dzień Antosia w przedszkolu ze spaniem. Czyli w sumie 5,5 godziny. A moje dziecko nie płacze, pałaszuje cały obiad, że aż miło i potulnie zasypia po 5 minutach. Może to tylko taki początkowy pozytywny szok? :) Na długo tak zostanie? Ja bardzo poproszę - na długo. I utwierdzam sie coraz bardziej w przekonaniu, że posłanie Szkraba do tego a nie innego przedszkola było decyzją dobrą. Pomimo wszytsko. Teraz tylko czekać, aż przyjdzie pierwsze choróbsko. Tfuuuuuuu!!! A kysz!
zapiski-optymistki 2010-01-21 22:49:51
skomentuj (0)
Takie tam...
Antek od tego tygodnia zostaje w przedszkolu po 3 godziny. Zalicza wtedy śniadanie i obiad. Dziś był pierwszy raz - pozjadał wszytsko pięknie i ładnie. Ciekawa jestem tylko jak Paniom będzie wychodziło pilnowanie, żeby nie jadł tego, czego jeść nie może. Bo chwilowo jest dobrze z jego skórą, ale nie jemy kompletnie nabiału , jajek, cytrusów i "tzw. śmieciowego jedzenia". Przerzuciliśmy się na wyroby kozie, całkiem smaczne i jak na razie chłopaki to tolerują. Oby tak dalej.
Problem mamy tylko przy odprowadzaniu naszego Skrzata do sali zabaw, jak on to mówi. Jest płacz a czasem i histeria :( W zeszły piątek myślałam, że zrezygnujemy, tak było kiepsko. Ale dziś już nieco lepiej. Wychowawczynie mówią, że potem ładnie się bawi i nie płacze więc pewnie musi minąć jeszcze trochę czasu, zanim dla nas wszytskich ta sytuacji po prostu spowszednieje.
***
A ja zaczynam się mocno zastanawiać, czy aby nie wrócić wcześniej do pracy...
zapiski-optymistki 2010-01-18 18:34:10
skomentuj (4)
Mam się martwić?
W rozróżnianiu płci nasz starszak jest bardzo dobry :)
Ostatnio, gdy byliśmy u rodziców Monż z Dziadkiem popijali łiskaczyka. Antoś z zainteresowaniem zaglądał do szklanek i pytał "co to jest?". Panowie odpowiedzieli, że to alkohol i jest on przeznaczony tylko dla mężczyzn (swoją drogą zastanawia mnie, dlaczego kobieta nie mogłaby sie napić tego luksusowego trunku, muszę dopytać :). Syna nasz stanął w zamyśleniu, po czym wsadził palucha w złoty napój a potem oczywiście do buzi. Wiadomo jak zareagowaliśmy :) Antek popatrzył na nas ze zdziwieniem i powiedział "przeciez Antoś też jest menściznom!". No kurcze! Jak mogliśmy w to wątpić!
Dziś natomiast wyznał mi rzecz z lekka zatrważającą... Przy wieczornym czytaniu bawił sie moimi kolczykami i w pewnym momencie powiedział z bardzo poważną miną: "mama jest kobietą i Antoś też chce być kobietą". No i co? Mam się martwić? :D
zapiski-optymistki 2010-01-16 22:45:38
skomentuj (1)
Oby nauka nie poszła w las
Antoś tuż przed spaniem zaczął awanturować się o piernika z choinki. Jako, że pierniki mamy dość sporych rozmiarów nie zgodziłam się, tymbardziej, że parę minut wcześniej chłopak zasikał nam wersalkę (!#@@#$^). Antoś upierał się jednak przy swoim, dość hałaśliwie. Zaproponowałam mu więc dwie opcje - albo dostaje piernika, ale idzie spać sam - i opcja druga - piernik czeka do jutra, ale za to śpimy razem. Wybrał piernika. Potem tuż przed spaniem było oczywiście wielkie wycie, ale wytłumaczyłam mu, że właśnie na tym polega ponoszenie konsekwencji własnych wyborów i decyzji. Trudna lekcja. Gdy już poczytaliśmy bajki i przyszła pora na opuszczenie antosiowego pokoju zapytałam go:
- Antosiu, rozumiesz dlaczego zostajesz sam?
- Tak.
O tym, że tak było faktycznie świadczył fakt, że mój prawie-trzy-latek zasnął sam bez krzyków i marudzenia. Oczywiście, jak każdą wiedzę, i tę nabytą podczas dzisiejszej lekcji, trzeba będzie jeszcze utrwalić. Co do tego nie mam złudzeń. Ale takie chwile jak dziś uświadamiają mi, że dziecko mi rośnie strasznie szybko i bystrzeje z dnia na dzień.
Za nami też kolejny dzień w przedszkolu, już nieco trudniejszy. Ale nie zniechęcamy się, jutro idziemy dzielnie znów.
zapiski-optymistki 2010-01-12 22:34:34
skomentuj (2)
Z potrzeby serca...
...powstało to miejsce
optymistka marudzi
W wiadomej sprawie proszę o maile.
ps. podawajcie nicka gazetowego, inaczej sie nie da:/
zapiski-optymistki 2010-01-12 16:19:49
skomentuj (3)
Chore to!!!
Alergolog i dermatolog, to lekarze, którzy działają na mnie jak przysłowiowa płachta na byka. Z całkowitą beztroską podchodzą do wykładanych im problemów, a małych pacjentów traktują taśmowo, jeden za drugim i już z głowy.
Chodzę z chłopakami i do jednego i do drugiego. Pierwszy za każdym razem pobłażliwie wmawia mi, że wszytko samo przejdzie z wiekiem, że na badania jest za wcześnie i że przejmować się zbytnio nie należy. Diety właściwie też trzymać nie trzeba bo przecież nic szczególnego się nie dzieje. No faktycznie. Nic. Poza tym, ze dziecko moje drapie się nawet przez sen, a jego skóra wygląda paskudnie i w dotyku jest jak tarka. Lekarz drugiej specjalności, a właściwie lekarka tylko kiwa głową i przepisuje robione maści, bo których dziecko ma sie nie drpać. A jednak się drapie! A Pani mi nie wierzy. I przepisuje kolejne specyfiki po 50 zł za 25ml.
No Szlag mnie trafia. Ja wiem, że AZS jest trudne w prowadzeniu, leczeniu i poza tym strasznie upierdliwe. Ale chyba od tego lekarze są, żeby mi pomóc w tej walce, tak czy nie?! A może tylko trafiłam na niewrażliwe jednostki? Nie wiem. W tej materii czuję się bezsilna.
A termin rezonansu magnetycznego mam na lipiec. Buahahahaha.
zapiski-optymistki 2010-01-11 15:01:38
skomentuj (4)
Udany dzień :)
Rano o 7.30 byliśmy już na nogach, co ostatnio rzadko nam się zdarza (tak tak! śpimy!). Ciężko było dobudzić Antosia, ale jakoś tam delikatnie się udało. Potem małe śniadanko, odwieczny cyrk z ubieraniem i dawaj! spacerek do przedszkola. Antoś cieszył się bardzo i nie mógł się doczekać aż dojdziemy. Ciągle pytał czy to już, czy jeszcze daleko? A spacerku to my do przedszkola tylko z 10 minut mamy :) Przyszliśmy, przebraliśmy się, był pożegnalny buziak, pani za rączkę i do widzenia. I nic, zero płaczu ani takich tam. Wróciłam, jak mi kazano, po godzinie. Antoś przywitał mnie pięknym uśmiechem, uściskiem i rysunkiem specjalnie dla mnie :) Dumna byłam i jestem jak paw!!! Albo jak ich stado! :) Potem jeszcze krótka rozmowa z panią. Okazało sie, że Antoś przez tą godzinkę nieco popłakiwał i przesikał majteczki, ale poza tym wszytsko było ok.
Boziu, to była tylko godzina, a ile mnie to kosztowało! I jego chyba też, bo bez marudzenia zasnął po obiedzie i spi jak kamień. Następne podejście w przyszłym tygodniu.
***
Gdy Antoś aklimatyzował się w przedszkolu, ja spotkałam koleżankę, która córkę ma w wieku mojego starszaka. Pogadałyśmy chwilę o przedszkolnych sprawach i zasiało się we mnie ziarno niepewności. Ale o tym jutro, jak już więcej się dowiem.
A teraz zmykam nad Rozlewisko :)
zapiski-optymistki 2010-01-07 14:39:18
skomentuj (3)
Ok,
doszłam do siebie i nawet już coś dzisiaj zjadłam. Są i plusy tej trzydniowej męczarni. Dwa kilogramy na minusie i wielka chęć przejścia na jakąś lekką dietę. Postanowiłam się za siebie zabrać przy okazji nieudanego zakupu małej czarnej - i teraz jest dobry czas by to postanowienie wprowadzić w życie. Na wadze obecnie 66 - docelowo ma być 60. Niestety odpadają wszelkie fitnessy ze względu na stawy moje nieszczęsne. Ale może coś w basenie? Pomyślimy.
***
A jutro?
A jutro Wielki Dzień Antosia!! Pierwsze 40 minut w przedszkolu :) czyli zaczynamy program adaptacyjny. Jakoś bardzo się nie stresujemy bo to w końcu tylko 40 minut i nic nas przecież nie ciśnie, jak nie będzie chciał to nie będzie chodził i już. Ale ja wierzę, że się mu spodoba i zagości tam na dłużej. Także proszę kciuki trzymać :)
A teraz idę do Domu nad Rozlewiskiem (tak tak, dopiero teraz się za to wzięłam :)
zapiski-optymistki 2010-01-06 14:57:07
skomentuj (3)
No to leże...
w łóżku od niedzieli. Po powrocie ze stolicy wieczorem zmuliło mnie i muli do dziś. Ale dziś to ja już przynajmniej nie bratam sie z kibelkiem. Alem słaba i we łbie mi wiruje. Więc nie napiszę chyba już nic więcej.
zapiski-optymistki 2010-01-05 12:58:56
skomentuj (2)
Święta, święta
i już po. Szkoda.
***
Wczoraj wieczorem leżę z moim starszakiem w jego łóżeczku i próbujemy usnąć. Młody wierci się, drapie, próbuje ułożyć się do snu, a ja tylko fukam co chwilę, by się uspokoił. Wreszcie układa się na brzuchu, zarzuca mi rękę na szyję i szeptem mówi "dobzie zie tu jestes" i po 5 minutach śpi. Ech....
zapiski-optymistki 2009-12-28 14:54:00
skomentuj (4)
To już dziś...
Cicha noc, święta noc
pokój niesie ludziom wszem
A u żłóbka Matka Święta
Czuwa sama usmiechnięta
Nad Dzieciątka snem...
Spokojnych Świąt Kochani!!!
zapiski-optymistki 2009-12-24 22:46:28
skomentuj (2)
:(
Że też świąteczny czas przypada w trzeciej fazie mojego cyklu, gdzie PMS lada dzień sięgnie szczytu... :/
zapiski-optymistki 2009-12-22 13:22:33
skomentuj (1)
Już tradycyjnie
na święta się nie wyrobię ze wszystkim tak, jakbym chciała i pozostanie mnóstwo niedokończonych spraw. W domu bajzel jak zwykle, pierniki twarde jak kamień i nie bardzo jest czas piec następne. A tu dziś trzeba jeszcze udekorować pierniki na choinke, żeby cokolwiek na tej choince w tym roku zawisło. Prezenty wypadałoby już zapakować, żeby nie robić tego na ostatnią chwilę. Dobrze, że choć okna umyte i firanki zmienione. Przynajmniej taki świąteczny akcent. A jeszcze lekko frustrujący jest pewien punkt widzenia, że wszytsko na te święta zrobi sie samo i nie trzeba przykładać do tego ręki. Grrrr.
***
Tylko po co to wszystko, skoro nie o porżądki, pierniki i inne duperele w tych świętach chodzi?...
zapiski-optymistki 2009-12-21 20:37:47
skomentuj (2)
|
|
@@@
MOJE MARUDZENIE Optymistka marudzi od czasu do czasu
OGLĄDAM Kasia Julianna Pucinek Pan Pi Zuzia
CZYTAM Mozz Matka Wariatka Aggie Ostry Dyżur Kasia Maciejka Prawie jej historie Gargamelka Elfica Epilia Claya Lisia Nora
BABASKIE SPRAWY Akademia Rodzica MUS Nowa Matka Polka Biuściaste Wyspa 28 dni
|
|
KSIĘGA GOŚCI
ARCHIWUM
2010 marzec luty styczeń 2009 grudzień listopad wrzesień sierpień lipiec czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń 2008 grudzień listopad październik wrzesień sierpień lipiec czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń 2007 grudzień
|